No właśnie wstyd do Weroniki był większy, niż nawet potrafiłem to sobie wyobrazić. Nie wiedziałem jak do niej zagadać, a przecież to tylko ja rozmawiałem z nią wcześniej. Co się stało z moją odwagą. Dobrze, ze później była niedziela, to jakoś próbowałem sobie ułożyć tematy rozmów z Weroniką. Chciałem wypaść jak najlepiej. Chociaż, przecież ona traktowała mnie jak przyjaciela. Przecież ona nie będzie miała mi za złe, że powiem coś nie tak. Aj, wszystko przez te baby, nie potrafiłem nawet porządnie myśli złożyć.
Stwierdziłem, że będzie co będzie i nie ma o czym mówić. Dlatego niedzielę postanowiłem całkiem sobie odpuścić i w ogóle o niej nie myśleć. Tylko, że jak tak cudnie sobie postanowiłem, to Paweł mi oznajmił, że idziemy na spacer z Monią i Weroniką. I cały misterny plan wziął w tym właśnie momencie w łeb. Stwierdziłem, że ja nigdzie nie idę, bo źle się czuję. Ale Paweł powiedział, że dziewczyny są już na dole i jak teraz nie wyjdę, to jak kretyn się zachowam. No i cóż było robić. Poszedłem. | |
|
© www.zagrozenia-czlowieka.com | |